Wyszukaj

slider

Witaj serdecznie!
Jest nam niezmiernie miło, że tu z nami jesteś! :)


Tu dowiesz się więcej na temat rasy


Poznaj nasz psi punkt widzenia


Co nieco o sportowych zajawkach


Wycieczki u boku psa - za kulisami
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agility. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agility. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2022

Regeneracja i wypoczynek psów sportowych.

Jako właściciele psów sportowych skupiamy się głównie na ilości i jakości treningów sportowych i aktywności naszych pupili. Jakkolwiek jest to oczywiście bardzo ważne, mam wrażenie że ten temat jest szeroko eksplorowany podczas gdy druga strona życia psa sportowego pozostaje w cieniu. Jako fizjoterapeuta podczas studiów nauczyłam się, że trening i odpoczynek są równie ważne dla sportowców i dlatego chciałabym tym artykułem rzucić więcej światła na wypoczynek i regenerację naszych psich sportowców.

Wypoczynek i regeneracja nie są szczególnie atrakcyjnym tematem w social media. Będąc częścią psiego świata influencerów śledzę tematy przewijające się najczęściej i są to raczej zawody, treningi, sztuczki, spacery i wiele innych aktywności. Promowanie aktywności z psem jest bardzo ważne, ale tym razem skupimy się na tym jak nasze psy regenerują się po wysiłku i czego potrzebują żeby ta regeneracja była skuteczna. Potrzebują na pewno snu, a ile? Dużo.
Na podstawie wielu badań ustalono że pies domowy śpi od 16 do 20 godzin na dobę. To dlatego że czas fazy REM (snu głębokiego) u psów jest krótszy niż u człowieka.

„Przez cały dzień w naszym mózgu zachodzi aktywność elektryczna, a przypadkowe, niezorganizowane dane są przechowywane w różnych miejscach” – mówi dr Nicholas Dodman, emerytowany profesor Uniwersytetu Tufts. „Organizacja tych danych następuje we śnie, zarówno u ludzi jak i u psów. "

Podczas 11 lat trenowania i startowania w różnych psich sportach, głównie w agility, często spotykałam się z sugestią zrobienia przerwy od jakiegoś ćwiczenia czy od treningu, aby pies mógł to sobie "przemyśleć". Stosowałam to w przypadku swoich dziewięciu psów i wielu psów swoich uczniów. Działało! Dlaczego? Dokładnie z powodu tego o czym pisze dr Dodman. Informacje są zapisywane i organizowane w psim mózgu podczas snu i tak jakby łatwiej je potem "znaleźć". Często żartowałam "przespał się z tym tematem i już wie o co chodzi" i wygląda na to, że owszem!

„Dr. Joan C. Hendricks, VMD, Dip ACVIM, dodaje, że sen jest kluczowy dla ogólnego rozwoju mózgu psa, pamięci i zdolności uczenia się, a także jest ważny dla układu odpornościowego. Według dr Hendricksa „Pozbawione snu zwierzęta i ludzie są bardziej podatni na infekcje”.

Niedobór snu u psa sportowego może skutkować spadkiem odporności, problemami z zapamiętywaniem, uczeniem się i motywacją, zwiększonym ryzykiem kontuzji i chorób i ogólnie zmniejszyć skuteczność psa w sporcie. Tak jak my sami, niewyspani popełniamy głupie błędy, mamy problemy ze skupieniem, brak chęci do aktywności i jedyne o czym marzymy to powrót do łóżka.

Zobaczmy co na ten temat mają do powiedzenia eksperci z dziedziny treningu psów sportowych, ortopedii, fizjoterapii i neurologii!
Jako fizjoterapeuta nauczyłam się, że dla sportowca odpoczynek jest tak samo ważny jak trening. Wypoczynek jest równie istotny co obciążenia podczas ustalania planu treningowego. Najlepsza regeneracja ma miejsce gdy śpimy i tak samo jest z naszymi psimi sportowcami, a co jeszcze bardziej zaskakujące, trening i zawody zużywają prawie taką samą ilość energii, jak odbudowa struktur i regeneracja. Co wydaje się niemożliwe, bo hej, nasz pies „męczy się” odpoczywając? Powiedzmy. Kiedy nasze psy śpią po treningu ich ciała regenerują się i odbudowują. Trenując dajemy naszemu organizmowi sygnał, że należy dostosować się do trudniejszych warunków. Trening jest sygnałem do tworzenia nowych ścieżek nerwowych i budowania większej masy mięśniowej oraz zagęszczenia struktury kości, co poprawia zdolność wysiłkową, a wszystko, co zaczyna się dziać podczas treningu, trwa nadal podczas odpoczynku! Nowopowstałe ścieżki nerwowe są zapisywane, a organizm odbudowuje się, aby dostosować się do danej aktywności i krok po kroku, trening po treningu, odpoczynek po odpoczynku, organizm jest lepiej dostosowany się do zadania. Dlatego czas odpoczynku musi być znacznie dłuższy niż sama czynność.

„Kiedy twój pies robi konkretne ćwiczenie dla przykładu w agility, które trwa 30 sekund, będzie potrzebował 10 razy więcej czasu na regenerację (300 sekund = co najmniej 5 minut). Moim zdaniem powinno być to bardzo ważne dla zawodników agility i trenerów. Oprócz samego treningu kluczowy jest również czas regeneracji po treningu. Przeciętny trening agility będzie wymagał czasu regeneracji około 36 do 48 godzin. "- Ronald Mouwen, weterynarz, kręgarz, zawodnik agility i twórca FitDogProgram.

Teraz pamiętajmy, że nasze psy nie robią przecież tylko i wyłącznie agility! Potrzebują długich spacerów, ćwiczeń konkretnych grup mięśniowych, równowagi i swiadmosci ciała, przed aktywnościami rozgrzewki i po aktywności cool down, uczymy je też uroczych sztuczek, a poza tym w ich życiu mnóstwo jest codziennych drobnych aktywności. Witamy się z nimi po powrocie z pracy, wędrują za nami po domu, przygotowują się na spacery, bawią się z innymi psami i tak dalej. To sprawia, że 16-20 godzin snu wydaje się całkiem uzasadnione!

No dobrze, więc na czym tak naprawdę polega regeneracja? Ten temat doskonale wyjaśnia Agnieszka Biały, fizjoterapeuta i trener funkcjonalny psów.

"Niezakłócona regeneracja wymaga właściwego środowiska. Tylko w tym optymalnym środowisku proces będzie efektywny i pozwoli na odtworzenie pełnej wcześniejszej FORMY i pełnego zakresu FUNKCJI. W tym celu staramy się zabezpieczyć organizmowi sprzyjające okoliczności, oficjalnie zwane dobrostanem. Regeneracja wymaga bowiem równowagi energetycznej na poziomie całego ustroju. O co należy zadbać by utrzymać stan równowagi energetycznej w ciele naszego pupila? 

1)      BRAK NADMIERNYCH UBYTKÓW ENERGETYCZNYCH, takich jak: przewlekły ból, przewlekły stres psychiczny (również właściciela!), niekompletna zaburzona dieta, wychudzenie lub nadmierne otłuszczenie, choroby przewlekłe ogólnoustrojowe, przewlekły stres fizyczny (przeciążeniowy), gwałtowny stres fizyczny, w tym stres oksydacyjny, nieprawidłowo dobrana rehabilitacja, nadmierne obciążenie wątroby, niedobór ruchu,

2)      oraz DOSTARCZENIE ODPOWIEDNIEJ JAKOŚCI I ILOŚCI ENERGII: umiarkowany ruch, światło słoneczne, pełnowartościowa dieta, terapie manualne, terapie fizykalne, odpowiednia ilość snu, relaks psychiczny, celowana suplementacja, celowana aktywność fizyczna, doenergetyzowująca.

Gdy wszystkie te składniki pozbawiające energii i dostarczające energię pozostaną w równowadze, lub są na plusie dla tych doenergetyzowujących, to organizm naszego podopiecznego będzie w stanie przeprowadzić pełne procesy regeneracyjne. Gdy zaś szala przechyla się na korzyść elementów pozbawiających energii, to niestety procesy regeneracji i odbudowy formy oraz funkcji będą wadliwe i niepełne, oraz zabiorą organizmowi dużo więcej czasu. 

Psy jako gatunek powinny przebywać w stanie relaksu 60-80% doby. Czyli od około 15 do nawet (!) 20 godzin na dobę! Czym jednak jest “stan relaksacji”? Czy to tylko SEN?! Nie, w zakres czynności relaksujących ciało i umysł naszego psa wpisać można: leżenie na kanapie i kolankach, przeciąganie się, tarzanie, otrzepywanie, drapanie, snucie się po mieszkaniu w celu zmiany legowiska, napicia się wody, etc., przekładanie się z impetem i westchnieniem na drugi bok, toaleta, czyszczenie sobie uszu, łap, wylizywanie sierści czy brzuszka, mizianki, przymilanie się, masażyki, a nawet niektóre zajęcia celowane w trakcie treningu!

Co więc NIE JEST stanem fizjologicznej relaksacji? Wszystkie aktywności związane z zajęciem ciała i umysłu psa: bieganie po domu z zabawką, przygotowanie do spaceru, wykonywanie poleceń, zabawa z innymi psami, bieganie przy płocie, czujność stróżowania, celowany trening, większość spacerów, jedzenie i wypróżnianie się, psie sporty (w większości).

Należy zauważyć, że niektóre z nich mogą nawet psa relaksować, ale nie możemy nazwać ich “wymaganym fizjologicznie stanem relaksacji”. Czynników wpływających na to co psa fizjologicznie relaksuje a co nie, jest wiele, obserwowanie własnego pupila będzie tu najcenniejszym sposobem ich wyłapania.

Dla psów aktywnych, sportowych i pracujących proces regeneracji jest obwarowany dodatkowo kwestią używania ich jako swoistych wyspecjalizowanych “narzędzi”. Czujność nasza, jako ich przewodników, musi więc być jeszcze bardziej wyostrzona nie tylko na wyraźne traumy przeciążeniowe, czy gwałtowne urazy, ale na delikatne objawy świadczące o braku wystarczającej regeneracji.

W “dniach regeneracyjnych” planujemy aktywność dzienną psa tak, by aspekt relaksacyjny (pozyskiwania energii, a nie jej wydatkowania) przeważał w znacznej mierze nad codzienną rutyną."

Wiemy już więc dokładnie, co jest dla naszych psów odpoczynkiem i relaksem, a co nie! Jest jeszcze jedna ważna sprawa, na którą zwróciła mi uwagę jedna z moich świetnych obserwatorów, otóż nie będzie odpoczynkiem, a dla niektórych psów nawet męczące mogą być takie sytuacje jak przyjmowanie w domu gości, odwiedziny u kogoś, wycieczka do sklepu zoologicznego czy towarzyszenie właścicielom w drobnych obowiązkach. Chociaż te sprawy często wydają się nam proste, to bardziej sprawiają że nasz pies jest aktywny niż odpoczywa i najlepiej ich unikać w „dni odpoczynku”.

Ok, więc chcemy, żeby dni na odpoczynek naszych psów były... nudne? Owszem. Chociaż jeśli weźmiemy pod uwagę, ile aktywności i zabawy nasze psy mają w ciągu tygodnia, nudny dzień wydaje się być dokładnie tym czego potrzebują od czasu do czasu. Jak więc zaplanować dzień odpoczynku? Po pierwsze, nie damy rady czasem uniknąć wpływu naszego stresu na psa i nie kładła bym na to zbyt dużego nacisku. Wielu behawiorystów zaznacza, że psy czerpią masę korzyści z czasu gdy przebywają same, oczywiście gdy są odpowiednio przygotowane, by pozostać same w domu czy innym pomieszczeniu. Mądre nauczenie korzystania z klatki kenelowej jest bardzo ważne, aby umożliwić dobrą regenerację i odpoczynek bardziej aktywnym psom, ponieważ czasem pies może mieć problem z "wyłączeniem się", szczególnie gdy jest młody. Zaznaczę jeszcze raz, klatka kenelowa będzie pomocna tylko wtedy, gdy jest odpowiednio wprowadzona i pies kojarzy ją z odpoczynkiem i umie w niej dobrze wypoczywać.
Wszystko sprowadza się do znajomości własnego psa i obserwacji kiedy się najlepiej relaksuje i wypoczywa, czy będzie to wtedy gdy jesteś w domu, czy gdy jest sam (większość psów najlepiej wypoczywa podczas nieobecności właściciela), czy będzie w tym celu potrzebna klatka kenelowa albo osobny pokój. Czasami przykrycie klatki kocem może wywołać wrażenie „nory”, które pobudza instynkty psów, ponieważ pochodzą od zwierząt, które najbezpieczniej czuły się w swoich ciemnych norach, co pozwalało im zasnąć i zrelaksować się najlepiej.
Gdy już wiesz kiedy twój pies najlepiej się relaksuje, możesz odpowiednio zaplanować jego dzień odpoczynku. Twój pies może potrzebować kilku godzin samotnie w klatce lub spać u twoich stóp. Możecie razem oglądać Netflixa, przytulać się podczas czytania lub możesz zaplanować jakiś wypad bez psa i zostawić go w domu. A może po trochę wszystkiego? Musimy tak samo dobrze wiedzieć kiedy nasz pies najwydajniej odpoczywa, jak świetnie wiemy co go najbardziej motywuje, jakie zabawki i smaczki lubi i jakie aktywności.
Świetnie! Teraz wiemy, że nasze psy potrzebują wypoczynku, a także dlaczego i jak… więc jak zrównoważyć dni treningu i odpoczynku, w tygodniu czy nawet w ciągu roku? To będzie zależeć od każdego psa i taki plan najlepiej ustalić po konsultacji swojego psa z ortopedą lub fizjoterapeutą, co gorąco polecam. Zapytałam jednak również ekspertów, jaka jest ich wizja tygodnia i roku aktywnego treningu i zawodów zdrowego psa sportowego.

Jednym z najbardziej znanych polskich weterynarzy, jeśli chodzi o opiekę nad psami sportowymi, jest dr Aneta Bocheńska, ortopeda i neurolog, która opiekuje się psami sportowymi w całej Polsce. Jej rada, jeśli chodzi o psy trenujące agility, to treningi 2-4 razy w tygodniu, z jednym dniem pełnego odpoczynku, w którym można albo zrobić krótszy spacer (do 20 min), jeśli tydzień nie był zbyt aktywny lub zrobić pełny dzień odpoczynku, wychodząc z psem tylko na krótkie spacery w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych, gdy pies miał bardzo aktywny tydzień. Inne dni są przeznaczone na długie spacery, podczas których pies powinien móc poruszać się swobodnie, najlepiej bez smyczy, bez żadnych wymuszonych ruchów, takich jak na przykład aportowanie piłki. Chcemy aby pies chodził, węszył, odpoczywał i eksplorował. Do tego harmonogramu możemy dodać ćwiczenia celowane typu fitness 1-3 razy w tygodniu, po konsultacji z weterynarzem ortopedą lub fizjoterapeutą, by ustalić jakie grupy mięśni najlepiej wzmacniać u danego psa.
Psy sportowe przynajmniej raz w roku potrzebują dłuższej przerwy od treningu sportowego i zawodów, co również powinno być ustalone na podstawie "przeglądu" danego psa, dla zdrowego psa może to być około 4-8 tygodni przerwy. W tym czasie pies powinien nadal być aktywny. Zalecane aktywności to długie spacery, pływanie i ćwiczenia typu fitness.

Z tym systemem zgadza się inna szeroko znana polska zoofizjoterapeutka, instruktorka fitness psów i trenerka psów sportowych Paula Gumińska. Jej zdaniem konieczny jest jeden dzień odpoczynku w tygodniu, który składa się z pełnego dnia bez aktywności, jeśli tydzień był bardzo intensywny, lub 40-60 minutowego spaceru, jeśli nie był tak intensywny. Dla zdrowego psa sportowego odpowiedni jest harmonogram treningowy obejmujący 2-4 sesje treningowe tygodniowo. Istotna jest także 4-6 tygodniowa przerwa od treningów sportowych w ciągu roku. Paula zaznacza również, że powrót do regularnych treningów po przerwie powinien zająć dwa tygodnie, jeśli przerwa była zaplanowana, i dwa razy tyle czasu ile poświęcono na przerwę, jeśli przerwa była spowodowana kontuzją.

Podobne podejście sugeruje również Debora Severo, osteopata i fizjoterapeuta zajmująca się ludźmi i psami oraz oficjalna terapeutka czeskiej reprezentacji agility. Jej zdaniem bardzo ważne jest, aby zaplanować cały tydzień psa pracującego i podzielić sesje treningowe tak by treningi nie były identyczne. Na przykład dla psa trenującego agility będzie to 1-2 treningi na których biegamy pełne tory i dwa treningi krótkich sekwencji lub elementów technicznych takich jak strefy czy slalom, najlepiej z jednym lub dwoma dniami treningu fitness i dniem wolnym, w który pies idzie jedynie na długi spacer bez smyczy. Wskazała również jak ważne jest robienie co roku dłuższej przerwy od treningu sportowego dla psów pracujących. Jej rada to 1-2 miesiące bez treningu agility, podczas których pies pozostaje aktywny chodząc na długie spacery, odbywając wędrówki i pływając. Istotne jest również aby unikać startów w zawodach w każdy weekend. To za dużo zarówno dla ciała, jak i umysłu psa, więc nawet podczas sezonu weekendy bez zawodów są bardzo ważne, aby utrzymać ciało i umysł psa w optymalnym stanie.

W Belgii plany treningu psów sportowych są tworzone przez Ellen Martens Het Waterhof, zoofizjoterapeutę i trenera psów sportowych z Het Waterhof Animal Rehabilitation Center. Twierdzi, że „odpoczynek jest równie ważny jak trening”. Radzi również, aby w ciągu tygodnia cele treningowe były różne, z co najmniej jednym lub dwoma dniami, kiedy jedyną aktywnością psa będzie spacer bez smyczy, bez aktywności typowo treningowych. Zwróciła także uwagę, że po zakończeniu głównego sezonu zawodów psy jej klientów przechodzą na mniejszą aktywność, w większości składającą się z kilku tygodni bez treningu sportowego, ale nadal pozostają aktywne robiąc treningi fitness, długie spacery i pływając.

Lekarz weterynarii, zoofizjoterapeuta, instruktor fitness psów oraz trener agility i zawodniczka Beata Luchowska przykłada ogromną wagę do wypoczynku pisząc „Bez regeneracji nie ma postępu”. Preferuje aktywny odpoczynek, czyli spacery bez smyczy, gdyż organizm psa jest dobrze przygotowany do przemierzania wielu kilometrów bez większego wysiłku. W przypadku dłuższego i intensywnego treningu agility, np. podczas seminariów, odpoczynek może trwać nawet do trzech dni bez sprintów, zakrętów, skoków i innych czynności związanych ze sportem. Beata zwróciła również uwagę, że jeśli chodzi o odpoczynek, ważne jest, aby zaplanować go nie tylko na tydzień czy rok, ale także podczas każdego treningu. Po każdej intensywnej sesji pies powinien mieć dziesięć do piętnastu minut swobodnego ruchu (kłus lub galop), a jeśli nie da się uniknąć smyczy, z użyciem długiej linki. Zauważyła również, że raz w roku psy sportowe potrzebują dłuższej przerwy od treningów i startów w zawodach, dla psów do 3 roku życia powinny to być 3-4 tygodnie, gdyż zazwyczaj mają one szybką regenerację, dla starszych psów warto zrobić dłuższą przerwę 5-6 tygodni. W przerwie nie robimy treningów sportowych ani żadnych ruchów, które mogą go naśladować, więc dla psów biegających agility oznacza to brak sprintów, skrętów i skakania. Psy powinny jednak pozostać aktywne, chodząc na długie spacery i próbując nowych aktywności.

Podsumowując wszystkie te podejścia, opracowane przez wielu doświadczonych specjalistów, którzy opiekują się licznymi psami sportowymi na całym świecie, widzimy, jak ważne jest pamiętanie o odpoczynku i regeneracji w codziennym życiu naszych psich sportowców. Właściwie wszyscy ci specjaliści są zgodni, że na czas odpoczynku i relaksu naszego psa powinniśmy zwracać co najmniej tyle samo uwagi, ile poświęcamy treningom. Bez równowagi między działaniem a odpoczynkiem ryzykujemy kontuzje, problemy behawioralne, brak postępów, słabe zapamiętywanie, choroby i wiele więcej! Nasze psy dają nam z siebie wszystko na treningach i zawodach i uważam, że my również powinniśmy dać z siebie wszystko, nie tylko w sporcie, ale w każdym aspekcie ich życia. Dlatego włożyłam tak wiele wysiłku w ten artykuł, wraz z tymi wszystkimi wspaniałymi specjalistami, którzy zgodzili się wziąć w nim udział. Mam nadzieję, że ich cenne spostrzeżenia sprawią, że życie wielu psów i ich właścicieli będzie szczęśliwsze, dłuższe i zdrowsze.

Za udział w tworzeniu tego artykułu i dzielenie się wiedzą dziękuję współautorom:
Agnieszka Biały - zoofizjoterapeuta i trener funkcjonalny psów.
dr Aneta Bocheńska - weterynarz, neurolog, zoofizjoterapeuta i ortopeda
Paula Gumińska - fizjoterapeuta psów i ludzi, instruktor fitness psów i trener psów sportowych, zawodniczka dogfrisbee i agility
Ellen Martens Het Waterhof - zoofizjoterapeuta i trener psów sportowych
dr Roland Mouwen - weterynarz, kręgarz i zawodnik agility
dr Beata Luchowska - weterynarz, zoofizjoterapeuta, instruktor fitnees psów, trener i zawodniczka Agility
Debora Severo - osteopata, zoofizjoterapeuta i fizjoterapeuta, oraz oficjalna terapeutka czeskiej reprezentacji agility.

Główny autor
Krystyna Cisak - fizjoterapeuta, trener i zawodnik agility.

Korekta i pomoc w tłumaczeniu wersji anglojęzycznej
Celeste Pongracz

czwartek, 27 sierpnia 2020

Wasze tematy: Socjalizacja szczeniąt.

 Jestem taką osobą że raczej mimo posiadanej wiedzy nie uważam się za znawcę, a rady staram się dawać bardzo ostrożnie. Dlatego też lubię serię "wasze tematy" bo będąc ciągnięta za język mogę się wypowiedzieć ze swojego punktu widzenia, bez obaw że przecież nie jestem wielkim ekspertem. Halo, to ciebie pytają Krystyna, to chyba od ciebie chcą to usłyszeć. Do roboty. :D Już mając Gaszkę byłam przekonana że mudi potrzebują dużo socjalizacji i robiłam co mogłam żeby odwiedzać z nią wiele miejsc. W czasach gdy Gaszka była mała w internecie było dużo mniej informacji na temat socjalizacji, ale naturalnie wychodziło nam próby wspólnych zabaw, robienie sztuczek czy wypoczywanie wspólnie w najróżniejszych miejscach. Ale bywanie razem w wielu miejscach to nie wszystko...

Przede wszystkim postaw sobie pytanie czego w przyszłości oczekujesz od swojego psa w różnych miejscach. Ja oczekuję żeby był w stanie skupić się na mnie i wykonywać zadania, a nie zapraszany do wspólnej zabawy wyluzował się i eksplorował lub jeśli się nie przemieszczamy mógł położyć się i odpocząć. Podwaliny wspólnej zabawy i jej zasady zacząć musimy w domu i póki w mniej trudnym środowisku zabawa z naszym szczeniakiem nie wygląda tak jakbyśmy tego chcieli, nie przechodzimy z nią w nowe miejsca. Pamiętajmy o stopniowaniu trudności środowiska i dostosowaniu jej do naszego podopiecznego. Większość uważa, że socjalizacja to tylko fajne wypady na miasto, na zawody czy wspólne spacery z innymi psami i ludźmi. Nie bardzo. Socjalizacja to także nowe dźwięki, nowe zapachy, nowe podłoża i wiele więcej. Sporo roboty z socjalizacją możecie zrobić u siebie w domu, ale uwaga na rozwijające się stawy malucha! Mocno zapadło mi w pamięć że niestabilne ciałka szczeniaczków nie powinny przebywać często i długo na niestabilnych powierzchniach. Czyli jakkolwiek spoko jest pokazać szczeniaczkowi dysk sensoryczny, tak nie powinniśmy jeszcze z nim na takim dysku ćwiczyć.
  • Socjalizacja zaczyna się w domu i tam przygotowujemy umiejętności szczeniaka.
  • Stopniujemy trudność środowiska.

Mudi często bywają wrażliwe i wycofane, dlatego sporo pracy staram się robić najpierw w domu i otoczeniu domu, tam gdzie szczenię będzie się czuło pewne. Tam wprowadzam wszelkie nowe zabawki, nowe szelki i inne nowości, by w nowym środowisku z mojej strony pojawiały się rzeczy dobrze znane. Już pozytywnie skojarzona zabawka będzie dużo chętniej podejmowana niż taka, która choć atrakcyjna, z niczym się nie kojarzy i pachnie obco. Ważne jest także żeby szczeniak wystawiony na nowe bodźce był wypoczęty. Wiele psów robi się wrażliwa na otoczenie gdy jest zmęczona lub obolała i to tyczy się nie tylko szczeniąt! Jeśli zamierzasz zabrać szczeniaka na fantastyczny wypad socjalizacyjny, przynajmniej dzień wcześniej daj mu odpocząć lub zabierz go na spacer w miejsce które już chociaż częściowo zna. Również w przyszłości jeśli twój pies ma przed sobą ważne zawody czy inne wydarzenie, które wiesz że będzie odbywać się w trudnych warunkach, daj mu czas zebrać energię. Z pewnością stawi czoła rozproszeniom i nowościom z dużo większą łatwością. Pamiętajmy też że hormony stresu krążą w organizmie szczeniaka jeszcze przynajmniej kolejną dobę, dlatego warto żeby dzień po socjalizacyjnym wypadzie maluch również miał spokojniejszy dzień i mógł wypocząć jak i przyswoić nowe doświadczenia.
  • Nowości wprowadzamy w znanym środowisku.
  • Szczeniak wystawiany na nowe bodźce musi być wypoczęty - przynajmniej dzień przed socjalizacją szczenię odpoczywa.
  • Dzień po socjalizacji także warto żeby szczenię odpoczęło.
W domu możemy zapoznać szczenię z nowymi dźwiękami, nowymi zapachami i nowymi rodzajami podłoża. Wiele zwyczajnych przedmiotów może stać się częścią socjalizacji i jedynie wyobraźnia i oczywiście rozsądek nas ograniczają. Jeśli jakiegoś pomysłu nie jesteście pewni pamiętajcie żeby go skonsultować z kimś bardziej doświadczonym, a jeśli macie cień wątpliwości, że pomysł może nie być komfortowy lub bezpieczny, warto go odpuścić. To co mogę na pewno zaproponować to różne dźwięki z komputera, wspólne oglądanie filmów i słuchanie muzyki, zapoznawanie szczenięcia (delikatnie, bezpiecznie i ostrożnie) z niektórymi sprzętami. Dla przykładu u nas nie wiem dlaczego furorę zrobiła suszarka, zawsze jak suszyłam włosy szczeniaki były ekstra zainteresowane. Za to już wiem dlaczego dla przykładu nawiewy nagrzewające hale zimą nie robiły na nich później wrażenia. No co, wielka suszarka. :D To samo tyczy się głośnej muzyki, która często płynie z głośników na zawodach. Karol przepada za muzyką głośną i dosyć intensywną, a więc nasze psy niekoniecznie się nią przejmują. 
  • Wprowadzamy bezpieczne i przemyślane pomysły na socjalizację w domu.
Kolejnym krokiem są spacery, na początku w spokojnych miejscach. Miejsce które dla ciebie nie jest pełne nowych bodźców, dla szczenięcia pełne jest zapachów i dźwięków. Psy mają ogromną potrzebę eksplorowania otoczenia i podczas gdy tylko spacerujecie, twoje szczenię poznaje świat. Stopniowo gdy będzie nabierać pewności siebie, możesz je zabierać w coraz nowsze miejsca. Również gdy będzie nabierać pewności możesz coraz więcej wymagać. Gdy zaobserwujesz że twój szczeniak czuje się komfortowo, można proponować zabawę czy proste ćwiczenia na skupienie, a później znane sztuczki. Pamiętajmy że raczej trudno będzie szczenięciu uczyć się czegoś nowego w miejscu, w którym nie czuje się jeszcze pewnie. Najpierw wymagajmy tego, co wiemy że szczenię da radę zrobić, to będzie budować jego pewność siebie. Nowości najlepiej uczyć najpierw w znanym środowisku. ;) Jeśli szczeniak jest zbyt rozproszony nie martw się, prawdopodobnie potrzebuje więcej czasu. Każde szczenię rozwija się inaczej i tak naprawdę nie świadczy to o tym jakie będzie w przyszłości. Dla przykładu nasza Iskra przeżyła okres szczenięctwa w którym była raczej wrażliwa. Znając specyfikę rasy, pozwalałam jej na wycofanie się na tyle od bodźca na ile potrzebowała, zabierałam ją w towarzystwie dorosłego psa który czuje się w obcych miejscach pewnie i... Byłam cierpliwa i spokojna. Iskra wyrosła na pewną siebie, stabilną i wyluzowaną suczkę, która nie ma problemu z aktywnością i wypoczynkiem w każdym nowym miejscu, chociaż wiele wskazywało że będzie z tym problem.
  • Obserwuj swojego szczeniaka i dostosuj tempo socjalizacji do jego rozwoju.
  • Wraz z wzrostem pewności siebie szczeniaka proponuj wspólną zabawę, wykonaj proste ćwiczenia na skupienie i znane sztuczki.
  • Jeśli szczenię nie czuje się pewnie, daj mu więcej czasu i bądź cierpliwy.
To co jest naprawdę bardzo ważne, a gubi się w natłoku głosów które powtarzają jak ważna jest socjalizacja, to natężenie i ilość bodźców. Jak wcześniej wspominałam, szczenię żeby faktycznie wynieść coś sensownego z tego czego będzie doświadczać musi być wypoczęte. Chcemy nauczyć naszego podopiecznego, że świat jest sympatyczny i warto skupiać się na nas i angażować w interakcje z nami, jak i odpocząć kiedy jest okazja lub kiedy tego wymagamy. Oczywiście są szanse na to, że nasz zmęczony szczeniak w restauracji czy na zawodach zaśnie... Ale są również szanse na to że zrobi się lękliwy i reaktywny i przez pryzmat tego doświadczenia będzie postrzegać dane miejsce, a tego nie chcemy. Dlatego kiedy nasz szczeniak robi się nerwowy, wykazuje oznaki zmęczenia i lęku i nie jest w stanie się zrelaksować, warto mieć możliwość wycofania go z sytuacji i zaproponowania odpoczynku w miejscu z mniejszą ilością bodźców. W tym celu naprawdę szybko wprowadzam klatkę i uczę że klatka zasłonięta np kocem w spokojnym miejscu czy w aucie służy do odpoczywania. Osobiście naprawdę nie jestem fanką stawiania klatek z psami tuż pod ringiem. Jasne, my sobie fajnie pooglądamy zawody i będziemy mieć psy na oku, ale jest pewne ryzyko że będące z nami szczenię lub młody pies nie będą mogły efektownie wypocząć. Oczywiście, są psy które tak potrafią, nawet ośmiotygodniowe szczenięta. Iskra mając dziewięć tygodni zasypiała naprawdę głęboko na kolanach naszej trener tuż obok ringu zawodów agility i nic ją nie budziło. Za to w tym samym wieku Gem totalnie nie była w stanie się wyciszyć poza klatką, bo wszystko aż tak ją ekscytowało. To żeby określić czy nasz szczeniak efektownie wypoczywa i jak czuje się w danej sytuacji jest naszą rolą, ale jeżeli nie umiesz tego określić to jak zawsze wspominam, skieruj się do kogoś doświadczonego. :D 
  • Gdy szczeniak robi się nerwowy, reaktywny lub lękliwy, daj mu możliwość odpoczynku w spokojnym miejscu. (Warto w tym celu wprowadzić klatkę.)
  • Upewnij się czy twój szczeniak czuje się komfortowo i efektownie wypoczywa w danych warunkach.
Natężenie bodźca zwiększa się wraz ze zbliżaniem się do niego. Aby odpowiednio przyzwyczaić naszego szczeniaczka do bodźca powinniśmy go obserwować i kiedy nasz podopieczny robi się reaktywny, nerwowy lub zatrzymuje się, również zatrzymać się lub cofnąć w miejsce gdzie czuł się pewniej. Później będziemy zbliżać się do sytuacji, miejsca czy zwierzęcia lub człowieka który wywołuje dane emocje. Gdy nasz szczeniak wchodzi w daną sytuację czując się pewnie, to fantastycznie i nie musimy się oddalać, wystarczy obserwować szczeniaka. To co jednak robię nawet z dorosłymi psami, to wycofanie się na pewną odległość czy całkowicie, jak i odwrócenie uwagi psa jeśli coś sprawia że sytuacja przestaje być komfortowa. Chociaż chcę żeby dla przykładu mój szczeniak nie bał się psów szczekających na zawodach, tak to że odskoczy od klatki z której nagle zacznie na niego szczekać obcy pies jest naturalne. Jeśli nie muszę, najzwyczajniej nie będę przechodzić zbyt blisko, również dla komfortu będącego w tej klatce psa. Jeśli muszę to wezmę szczeniaka na ręce, ponieważ nie jest to bodziec na który jest gotowy. Naprawdę wpychanie na siłę przerażonego szczenięcia w sytuację której chce uniknąć niczego dobrego nie spowoduje. Oczywiście, potrzebujemy aby nasze szczenię przyzwyczajało się do różnych bodźców, jednak zdecydowanie będzie czuło się z nami bezpieczniej kiedy pozwolimy mu stopniować dany bodziec. Musimy obserwować i balansować pomiędzy doświadczeniami a odpoczynkiem, jak i wyzwaniami a poczuciem bezpieczeństwa. 
  • Stopniuj natężenie bodźca i kiedy twój szczeniak robi się nerwowy lub reaktywny, oddal się w miejsce w którym czuł się pewniej. 
  • Gdy sytuacja przestaje być komfortowa, wycofaj się.
  • Nie wpychaj szczeniaka na siłę w sytuację, której chce uniknąć.
Dzięki właściwej dla szczeniąt otwartości na bodźce większość maluchów nawet jeśli czymś się przestraszy, szybko będzie się do tego przyzwyczajać, wystarczy uzbroić się w cierpliwość. Jednakże w rozwoju szczenięcia będą też okresy zwiększonej wrażliwości i reaktywności, wynikające z działania hormonów i ogólnego rozwoju psychicznego szczenięcia. Jest to mniej więcej pomiędzy szóstym a dziewiątym miesiącem życia, czasami również dwunastym a piętnastym miesiącem. Nie należy się wtedy martwić gorszymi dniami szczeniaka i warto dostosować intensywność socjalizacji do zmieniających się zachowań. Te okresy to naturalna część rozwoju i różne psy przeżywają je różnie. U mudi często pojawia się szczekanie na różne obiekty czy zwiększone wycofanie. Osobiście albo nie zwiększałam intensywności socjalizacji, albo wręcz zmniejszałam ją na takie okresy.
  • Między szóstym, a dziewiątym miesiącem życia, a także czasami dwunastym a piętnastym mogą się pojawić okresy zwiększonej wrażliwości i reaktywności. Nie należy wtedy zwiększać intensywności socjalizacji ani przejmować się zachowaniem szczeniaka. Są to okresy naturalne w jego rozwoju.
Świetnym wsparciem dla szczeniaka mogą być psy które zna i lubi, a które są pewne siebie w nowych miejscach. Szczenię będzie czuć się pewniej w towarzystwie, jak i nawet obserwować zachowania drugiego psa i naśladować je. U nas w ten sposób Iskra socjalizowała się przez pewien okres w towarzystwie Gem z którą już wtedy miała fantastyczną więź. Pamiętajmy jednak że pies towarzyszący socjalizującemu się szczeniakowi musi być pewniakiem, bo jeśli zaprezentuje jakieś niepożądane zachowanie jest całkiem spore prawdopodobieństwo że szczenię je powtórzy. Drugim przyjacielem w uczeniu relaksu w obcych miejscach będą gryzaki. Nadal mam torebkę pełną gryzawek o różnej trwałości, aby w ekscytujących miejscach gdzie będę chciała by młode pieski odpoczęły móc w razie czego im je zaproponować. Gryzienie i żucie naturalnie relaksuje, ale pamiętajmy też o tych pieskach które mają kłopot z chronieniem zasobów. Wtedy najpierw należy zająć się tym problemem ponieważ posiadanie gryzaczka może być jednak stresujące w obcym miejscu gdzie trzeba będzie go "bronić" przed obcymi ludźmi i pieskami. Gryzaków nie używam też ogólnie w miejscu gdzie obce psy mogą być bardzo blisko naszego psa. Taka sytuacja może zrodzić bardzo poważny konflikt, a tego nie chcemy. Za to w miejscach gdzie mamy swoją przestrzeń, mogę spokojnie monitorować zbliżanie się innych psów i wiem że mój podopieczny nie będzie bronić gryzaka, to jak najbardziej mogę go użyć. 
  • Wsparciem w socjalizacji szczeniaka mogą być inne psy które zna i lubi, a które są pewne siebie w obcych miejscach.
  • Gryzaki mogą być pomocne w uczeniu relaksu, ale należy stosować je rozważnie.
Kolejną możliwością wsparcia naszego szczenięcia w trudnych sytuacjach, która również będzie fantastycznie budować naszą więź jest kontakt fizyczny z nami. Możemy przykucnąć i pozwolić by szczeniak wtulił się w nas i obserwował sytuację, niektóre szczenięta komfortowo czują się na rękach właściciela lub chcą się za nim schować. Dawajmy naszym szczeniakom taką możliwość i nie odpychajmy ich. W przyszłości chcemy być bezpieczną przystanią naszego pupila i chcemy, aby to do nas kierował się z problemami z którymi sobie nie radzi. Możemy także oddzielić naszego psa od bodźca własnym ciałem stając przodem do szczeniaka, a plecami do bodźca. W ten sposób zmniejszamy jego natężenie i przekazujemy szczenięciu komunikat, że panujemy nad sytuacją. Psy takie jak dla przykładu moja Gem potrafią naprawdę świetnie sobie w przyszłości radzić bazując na wsparciu od przewodnika. Nadal bardzo mnie intryguje jak "magiczny" potrafi być kontakt ze mną dla niej, gdy przybiega po wsparcie i po chwili dotyku czy innego kontaktu już czuje się zauważalnie lepiej i sama decyduje o tym że jest gotowa na powtórną próbę poradzenia sobie z sytuacją. Na początku może to być dłuższa chwila w której twój szczeniak tuli się do ciebie, daj mu tyle czasu ile będzie potrzebował i niech sam zdecyduje czy jest już gotów. Z czasem będzie wystarczało krótkie przytulenie czy parę wspierających słów. :)
  • Dawaj wsparcie swojemu szczenięciu przez kontakt fizyczny, możliwość wtulenia się lub oddzieleniem ciałem od bodźca.
Kolejną ważną kwestią w socjalizacji jest jakość. Nie warto wpychać szczeniaka w byle jakie sytuacje, byle gdzie i bez przemyślenia. Popularne wybiegi dla psów w dużych miastach może i są pełne obcych piesków, ale niestety w większości psy te są niezrównoważone lub nawet niebezpieczne. Na nowych znajomych naszego szczeniaka wybierajmy psy które znamy i wiemy, że prezentują odpowiednie zachowania. Możemy umówić się na spacer socjalizacyjny przez fb, zaznaczając że szukamy psów które nie mają problemu ze szczeniaczkami. Jeśli jesteśmy w obcym miejscu i chcemy żeby nasz pies wszedł w interakcję z drugim, najpierw pytamy właściciela. Osobiście nie dopuszczam do bliskiego kontaktu swoich psów z psami których nie znam, ze względu na ryzyko konfliktów. Również uważam że pies sportowy w przyszłości powinien jednak przede wszystkim wartościować mnie, dlatego nie pozwalam na jakoś szczególnie dużo zabaw z innymi psami, a w trakcie takich zabaw odwołuję szczeniaka i nagradzam za przyjście czymś super smacznym. W ten sposób w przyszłości szczenię będzie przekonane że warto porzucić każde zajęcie żeby skupić się na przewodniku. Jakość socjalizacji ważna jest również w kontaktach z ludźmi i innymi bodźcami. Planujmy i przemyślmy nasze socjalizacyjne wypady tak, żeby były pozytywnymi doświadczeniami i dla naszego szczeniaka i dla otoczenia. Nie zawsze będziemy mogli wybrać sytuację w której się znajdziemy, dlatego moim zdaniem ważne jest wybierać środowisko kiedy jest taka możliwość i stopniowo, z rozmysłem socjalizować nasze szczenię.
  • Wybierajmy zrównoważone i opanowane psy do socjalizacji z naszym szczenięciem.
  • Pytajmy właścicieli innych psów przed kontaktem naszego psa z nimi.
  • Pies sportowy powinien wartościować przewodnika ponad środowisko, dlatego w trakcie zabaw odwołujemy i nagradzamy szczenię, a także zabawa z innym psem nie powinna być bardziej atrakcyjna niż kontakt z nami.
  • Planujemy wypady socjalizacyjne szczeniaka.

czwartek, 18 czerwca 2020

Wasze tematy: Jakie podstawy do agility robisz z młodymi psami?

Tym postem zaczniemy cykl wasze tematy, które proponujecie na instagramie, a możecie też tutaj w komentarzach. Zaczniemy od tematu bardzo aktualnego dla mnie w tej chwili, to jest podstaw agility u młodych psów. Skupię się tutaj na okresie od odbioru z hodowli czyli około osiem tygodni do wieku mniej-więcej roku. Tempo w jakim wprowadzam nowe rzeczy zależy od tego jak pies się rozwija. Jeśli nie jesteście pewni jak to określić, warto zapytać np lekarza weterynarii czy zoofizjoterapeutę.

Podstawa podstaw, coś czego uczę od dnia nr jeden i nagradzam aż do wieku roku i potem często też. Przywołanie! Przywołanie jest potrzebne nie tylko pieskom sportowym, ale każdy, dosłownie każdy pies powinien je mieć. Szczeniaczki trenują przywołanie na spacerach i za każde przywołanie są nagradzane. Tak, trzeba mieć ze sobą zawsze smaczki. ;)  Drugą podstawą podstaw jest socjalizacja, a więc zabieranie szczeniaka w różne miejsca. Przez pierwszy tydzień nie wymagam wiele, wręcz zabieram żeby był i jeśli widzę że odczuwa jakiś dyskomfort to wycofuję z sytuacji. Bardzo ważne dla mnie są też te dni, kiedy szczeniak poza spacerem nie ma zbyt wielu wrażeń bo nie chcę szczenięcia przemęczyć bodźcami. Zmęczony maluch będzie bardziej marudny i nawet lękliwy, więc w tym przypadku więcej wcale nie znaczy lepiej. Dopiero gdy szczeniak czuje się dobrze w nowych miejscach, zaczynam wprowadzać bardzo krótkie sesje zabawy czy jakieś drobne skupianie się na smaczki. Staram się zawsze skończyć zabawę zanim szczeniak się zmęczy, dopiero później będę ten czas wydłużać. Z czasem kiedy szczenię rośnie, nabiera odwagi i nowych umiejętności, te nowe umiejętności będę sprawdzać w nowych warunkach. Jeśli wystąpią jakieś kłopoty albo wybieram łatwiejsze warunki, albo łatwiejsze zadanie.

W domowym zaciszu tymczasem po pierwszym tygodniu zaczynam przygotowywać właśnie te umiejętności, które potem sobie zabierzemy w inne miejsca. Wprowadzam kliker, a potem uczymy się drobnych sztuczek używając kształtowania, ja zwykle patrzę co tam szczeniaczek zaproponuje. Kształtowanie fantastycznie przygotowuje szczenięcy mózg do samodzielnego myślenia, rozwiązywania problemów, a także pokazuje mu że jeśli jakieś działanie nie przynosi nagrody, to świat się nie skończył, trzeba próbować dalej. To co chcę żeby szczenię umiało właśnie do agility to zostawanie, które zaczynam od gry "its yer choice" której nie będę tutaj w szczegółach opisywać, bo na youtube znajdziecie masę obrazowych filmików. :) Kiedy szczeniaczek wie już że jedzonka z rąk się nie wyrywa, zaczynam wstawać, potem robić szybki krok w tył i szybko nagradzam, potem dwa kroki... I tak do zostawania. Wtedy zaczyna się gra którą ja żartobliwie nazywam "czy dasz się wrobić", polegająca na tym że podczas gdy malec zostaje, ja robię maaasę różnych rzeczy. Jeśli zostawanie zerwie, zwykle właśnie mówię "ha, dałeś się wrobić" i szybko cofam do pozycji. Jeśli nie, zwalniam do nagrody i SUPER SIĘ CIESZĘ. :D To będzie pierwsza umiejętność waszej przyszłej gwiazdy agility, dobre zostawanie na starcie! Tutaj mała Gem prezentuje naprawdę zaawansowane zostawanie. Jak można zauważyć, na podstawie właśnie tego zostawania zrobiłam również odłożoną nagrodę.

Zabawa jest również bardzo ważna w tworzeniu pieska agilitowego. Zaczynamy od bawienia się w wielu różnych miejscach, wieloma różnymi rzeczami. Bardzo sobie cenię ten filmik Polony Bonac w którym możemy dowiedzieć się jak dobrze bawić się z naszym psem. Szczeniaczkom warto dużo dawać wygrywać, by budować pewność siebie. Jeśli docelowym miejscem pracy naszego przyszłego wymiatacza mają być zawody, warto wybrać się parę razy nawet jako obserwator, bo gdzie indziej szczenię lepiej przyzwyczai się do tego typu rozproszeń? Szczeniaki zabieram na każde zawody i wprowadzam stopniowo wszystkie elementy, zabawa, sztuczki, zostawanie, a młodzież zabieram już nawet na krótkie sesje na ringu przygotowawczym, oczywiście wtedy gdy nie korzystają z niego akurat zawodnicy. ;) Uwaga, pamiętajcie zawsze by zadbać o bezpieczeństwo swojego szczeniaka i innych psów, miejcie papika na smyczy/lince i w odpowiedniej odległości od ringu. :D
Jeszcze jednym aspektem zabawy jest nauka wymieniania zabawek i puszczania zabawki. Wymianę zabawek robię raczej prosto, na początku są to dwie takie same zabawki. Chwila zabawy jedną, po czym wygrana i zabawka nr 2 staje się superatrakcyjna, ucieka, pląsa i zachęca szczeniątko do wymiany. Jeśli nie działa, zabawka nr 2 na jakiś czas może być tą fajniejszą, ale warto uzbroić się w cierpliwość. Oczywiście, od razu jak nastąpi wymiana SUPER się cieszymy. ;)
Puszczanie zabawki też robię prosto, chwila zabawy, po czym blokuję zabawkę, staje się ona nudna i nieruchoma i czekam. Jak papik puści, bardzo się cieszę i zabawka znów staje się bardzo ciekawa i uciekająca. Powtarzam parę razy, stopniowo wydłużając czas między puszczeniem, a nagrodą.

Gdy mój szczeniaczek już się bawi, zaczynam tzw shadow handling. Na początku raczej proszę kogoś aby potrzymał szczeniaczka, zwalniam i uciekam z zabawką na długiej rączce, którą szczeniak będzie gonił. Później wprowadzam ślepą zmianę i front cross, zawsze nagradzając z ręki na którą kończę zmianę. Na tym filmiku z Gem można zobaczyć między innymi podstawami właśnie shadow handling. Jeśli papi umie już zostawanie, proszę o ładne zostawanie i zwalniam do tego ćwiczenia. Bardzo ważne jest jednak utrzymać konsekwencję, bo jak nauczymy już przy tym ćwiczeniu że można zerwać zostawanie, no to zostawanie będzie zrywane.

Mamy więc masę dynamicznych umiejętności, które przydadzą nam się na treningach agility. Ale, dobry pies sportowy musi też umieć odpoczywać. Od samego początku zaczynamy więc crate games, z którego znów mnóstwo filmików zobaczycie na youtube. Dzięki crate games uczymy szczenię odpoczywać i sprawiamy że klateczka staje się świetnym miejscem. Ja poza crate games również przyzwyczajam szczeniaki do klatki przez podrzucanie ich tam gdy wiem, że są bardzo śpiące, albo gdy daję im jakiś fajny gryzak. Kiedy malec rozumie już ideę klatki, będziemy wydłużać zostawanie w niej i wprowadzać samodzielne zostawanie w klatce, oraz pracę z drugim psem. Chcę aby mój pies grzecznie czekał w klatce, kiedy inny coś robi, a więc zaczynam od mało emocjonujących sztuczek z drugim psem, często nagradzając papi, a potem stopniowo zmniejszam częstotliwość nagradzania i zwiększam atrakcyjność aktywności z drugim psem.

Praca na przeszkodach zaczynam zależnie od rozwoju szczeniaka między szóstym a dziesiątym (a nawet pewnie i dwunastym) miesiącem i w naszym przypadku są to gridy i króciutki tunel. Robię maksymalnie dwie krótkie sesje w tygodniu. Z pierwszym psem robionym do agility od szczeniaka robiłam to pod okiem trenera, z kolejnymi też często byłam na treningach z kimś mądrzejszym lub konsultowałam swoje plany i działania. Gdy pies ma około ośmiu-dziesięciu miesięcy zaczynam wprowadzać target do stref, zakręty, drobne sekwencje, ale pamiętajcie że każde zwierzątko rozwija się w swoim tempie. Dbam o to by tyczki były niskie i obserwuję swojego psa, będąc gotowa zrobić krok w tył jeśli cokolwiek okaże się zbyt trudne. 
W tym wszystkim, bardzo istotne są także codzienne długie spacery, na których w ruchu swobodnym szczenię uczy się swojego ciała. Nie mogą być oczywiście zbyt długie, więc jeśli mam w planach długą wyprawę to szczeniak podróżuje w plecaku z zooplusa. Klasa sprawa na mniejsze szczeniaki. ;) Stopniowo wydłużam spacery, bazując na obserwacji rozwoju swojego psa.

Ja tak w kółko o tym obserwowaniu rozwoju i własnym tempie, co? ;) I jak to ogarnąć? Ja zwyczajnie pytam mądrzejszych, zabieram szczeniaka co miesiąc-dwa na "obmacanie" do zoofizjoterapeuty, który także obejrzy jego ruch. W wieku szesnastu tygodni wykonujemy pierwsze zdjęcia stawów biodrowych, a w wieku roku komplet czyli stawy biodrowe, łokciowe, rzepki etc. Później kolejne zdjęcia robimy kolejno w wieku dwóch lat i dalej co parę lat. Co pół roku wszystkie nasze psy wybierają się do zoofizjoterapeuty kontrolnie. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, to zasuwamy wprost do osób wykwalifikowanych, od tego są. :D Warto prowadzić dziennik treningowy dla szczeniaczka już od początku, aby móc planować i kontrolować to co sobie razem robimy. Rozpisany plan i wcześniejsze obserwacje pozwolą na bardziej harmonijną wspólną pracę nad podstawami.

Ufff, mam nadzieję że nic mi nie umknęło! Dla pewności tutaj wrzucam wam garść innych sprawdzonych źródeł.

Poza tym internet obfituje w masę świetnych online classes w których doświadczeni trenerzy poprowadzą was i waszego szczeniaczka w świat podstaw agility. Z klasyków:

Dużo się ostatnio pojawiło także opcji typu "follow my puppy", których szukać można na grupach takich jak Agility Europe czy Agility Polska. Na tę chwilę są to wersje tylko po angielsku, ale jest opcja że szykuje się wersja również w języku polskim.

Jeśli znacie jakiś świetny artykuł w tym temacie, to ta lista będzie aktualizowana i proszę podrzucać w komentarzu. :)

Specjalne podziękowanie dla osoby, która prowadziła mnie z pierwszym szczeniaczkiem w świat podstaw do agility i nauczyła mnie tego wszystkiego o czym piszę, Olgi Kwiecień.  :)

Zdjęcia archiwum własne, Olga Kwiecień, Alicja Matejuk.

sobota, 23 maja 2020

Historia Gem - miękkie pieski i jak je pokochać.

Kiedyś mówiłam że nie lubię miękkich psów i nie chciałabym mieć miękkiego psa. Byłam przyzwyczajona do pracy z Gaszką, chociaż potrafiła doprowadzać mnie do szewskiej pasji i miała okres w życiu w którym sprawdzała na co jej pozwolę na każdym kroku. Ale to znałam. Później w moim życiu pojawiła się Gem, a do tego zachorowała poważnie na przewlekły stan zapalny żołądka. I wszystko się zmieniło.

Gem była moim pierwszym świadomie wychowywanym psem po sześciu latach przerwy i ciężkich przeżyciach z Ru. Ciężko było mi się zdecydować, ale kiedy ostatecznie wybrałam i odebrałam szczeniaka, było idealnie. Gem rozwijała się świetnie, miała niesamowite popędy i wyglądało na to, że wszystko będzie bezproblemowo. Przyszła jesień, tuż przed naszymi pierwszymi oficjalnymi startami i na jakimś spacerze młoda Gemie najadła się żołędzi. Te żołędzie spędziły ponad miesiąc w jej żołądku, powodując bolesne zmiany. Ale tego nie wiedziałam. Wiedziałam tylko, że mój młody pies boi się huśtawki, z jakiegoś powodu nie chce już się bawić z innymi psami, aż wreszcie Gem pierwszy raz uciekła z ringu na zawodach. Załamałam się i całą drogę powrotną płakałam, nie rozumiejąc co się dzieje... Krótko potem Gem rozpoczęła diagnostykę, szukaliśmy długo i wnikliwie, aż po usg i rtg podano jej środek wymiotny i świat ujrzały zapomniane żołędzie. Rozpoczęło się leczenie, a po jego zakończeniu było lepiej. Wróciła Gem którą pamiętałam, wesoła, lubiąca wszystko, pewna siebie. Niestety nie na długo.

Zmiany były tak rozległe i poważne, że miesiąc później sytuacja powtórzyła się, a nawet pogorszyła. Gem wymiotowała wszystkim co próbowała zjeść czy wypić, dynamiczne aktywności powodowały ból. Znów moja wrażliwa suczka uczyła się, że życie jest bolesne i straszne. Po gastroskopii i stwierdzeniu nabytej nadkwasoty żołądka, włączyliśmy leki na stałe i rozpoczęła się nasza droga do zbudowania zaufania i nowej pewności siebie. I były to małe kroczki. W międzyczasie ja walczyłam z poczuciem winy i wstydem, bo przecież to ja prosiłam ją o bieganie ze mną, to ja nie zobaczyłam wcześniejszych objawów, a poza tym, pewnie się ze mnie śmieją. Mój pies uciekł z toru. Mój pies cierpiał. Sytuacja z Gem zmusiła mnie do pracy z psychologiem i psychologiem sportu. Uczyłam się nowego nastawienia, przepracowywałam stare demony. Oczyszczałam umysł, a na zawodach i treningach pokazywałam Gem, drobnymi kroczkami, że może mi zaufać. Że już naprawdę nic nie będzie bolało.

fot Irena Koprowska
Do startów wróciłyśmy w kwietniu 2019. Zgłaszałam ją na zawody tylko po to, żeby pobiec trzy hopki i szybko nagrodzić. Gdy się stresowała, pokazywałam sędziemu że proszę o dis i szybko łapałam jej ulubioną zabawkę. Brakowało jej jeszcze pewności siebie, często próbowała spłynąć z toru, ale odwoływała się i coraz więcej było tych krótkich biegów, kiedy była skupiona na mnie. Potem powoli próbowałam prosić o więcej niż trzy hopki, a czas leczył rany. Gem zaczynała być niegrzeczna w zwyczajne, zabawne sposoby, kradła z mety swoją zabawkę, biegała co popadnie i tak dalej. Teraz wciąż bywa, że Gem się czymś zestresuje. Jest ultrawrażliwa na moje emocje i bardzo się przejmuje jeśli ja się boję czy jestem zdenerwowana, przejmuje się też trochę innymi ludźmi. Pracujemy nad tym i z miesiąca na miesiąc jest coraz mniej rzeczy które wpływają na nas. Niedawno minął rok. Gem osiągnęła klasę A2 i ma za sobą wiele naprawdę fajnych biegów w różnych warunkach, nawet na naprawdę wielkich zawodach. Ona uczy się mi ufać i być coraz bardziej odporną na otoczenie i moje emocje, ja uczę się widzieć jej nastawienie i w razie czego ją rozweselać. Coraz lepiej się znamy, coraz więcej możemy.

fot Olga Kwiecień
Nasze ostatnie zawody w Warszawie przed przerwą spowodowaną koronawirusem były spełnieniem moich marzeń. Gem była ze mną cały czas. Zaliczała kładki, robiła świetne huśtawki, słuchała mnie i pokazywała jaka potrafi być super szybka. Nawet gdy spóźniłyśmy się na start i zabrakło czasu na rytuał przedstartowy, ona dała radę. I była totalnie niesamowita. Pewnie jeszcze sporo pracy przed nami, musimy się obie zgrać i nauczyć wszystkiego, ale jestem bardzo wdzięczna mojej miękkiej Gemie. Gdyby nie ona, nie zaczęłabym pracować nad sobą i nadal miałabym w głowie tamte demony i to paskudne podejście do agility. Gdyby nie jej problemy, nie byłabym tak szczęśliwa w tym sporcie jak jestem teraz. No i nie ma nic lepszego, nawet wielkie wygrane, niż uczucie że ten pies daje z siebie sto procent, bo mi ufa. Aktualnie pod okiem weta prowadzącego Gem radzi sobie bez leków od dłuższego czasu. Dłuższy okres leczenia odbudował zmiany w jej żołądku, a moja praca nad zaufaniem i pewnością siebie pomogła zapomnieć tamte doświadczenia. Jesteśmy inne. Obie. I mawiają, że dostajesz nie takiego psa jak chcesz, ale takiego jak potrzebujesz. Cóż, uważam że z Gem miałam podwójne szczęście. Dostałam doświadczenia których potrzebowałam i niesamowitego psa o którym marzyłam.

fot Balogh Janos
Teraz chętnie wzięłabym kolejnego psa takiego jak Gem. Poznałam plusy jej tak zwanej miękkości i skupiłam się na nich, jednocześnie pomagając jej jak to mawia pewna Gosia, zbudować pancerzyk. :) Praca nad odpornością na otoczenie i na moje emocje okazała się naprawdę przyjemna, każdy krok w przód napawa mnie dumą, a w życiu codziennym i sporcie jest nam razem doskonale. Gem nie jest wrażliwa tylko na negatywne emocje, mam wrażenie że dużo szybciej rozumie zadania i odbiera bardzo subtelne wskazówki. Jest szybka, ale myśląca, a w życiu codziennym jest aniołkiem. Ok, głośnym, ale aniołkiem. :D I tak jak Gaszka ma własne zdanie i przekazanie jej mojego było pewnym wyzwaniem, tak Gem stara się czytać mi w myślach i zrobić wszystko, bylebym była z niej dumna. I wiecie, to wcale przyjemna odmiana. :)